Wegańskie Katowice - Montina /zamknięte/

10:13

Wszystkie osoby na diecie bezglutenowej (czy to z musu czy to z wyboru) z pewnością się ucieszą na wieść, że w Katowicach otworzyło się nowe bistro serwujące wyłącznie dania bezglutenowe. Jak się okazało, około połowa dań jest wegańska, trzeba było to sprawdzić.

Jeśli rozchodzi się o wystrój, obsługę i tak dalej, to wszystko jest jak najbardziej w porządku. Wnętrze jest bardzo "ciepłe" i przyjemne. Póki co w lokalu raczej pustki, ale weźmy po uwagę, że dopiero co się otworzył. Mam jednak lekkie nieodparte wrażenie, że to jedno z tych miejsc, gdzie o ruchu decyduje te kilkanaście metrów (jeśli rozchodzi się o lokalizację) i może się to niestety okazać, że tutaj akurat braknie tych kilkunastu metrów.


Przejdźmy jednak do najważniejszej części, czyli jedzenia. Tutaj niestety powiem szczerze, jest dosyć kiepsko. Za pierwszym razem jadłem zupę marchewkową i kotlety ziemniaczane z sosem z soczewicy. Zupa była taka sobie. Danie główne, cóż, jak dla mnie bez smaku. Gulasz strasznie mdły. Ceny wydają mi się o wiele za wysokie: za małą miseczkę zupy 10zł, za danie 15zł (które na swoje domowe niehurtowniane warunki spokojnie zrobiłbym za ok. 3zł). Poza tym w przypadku tych dań nie dodaje się raczej żadnych specjalistycznych bezglutenowych produktów (które są drogie).

Jako, że zawsze odwiedzam lokal przynajmniej dwa razy zanim go ocenię, wybrałem się tam ponownie. Zjadłem pierogi ruskie wegańskie i ciasto figowe. Pierogi były całkiem niezłe, ale bez szału, cena nieco zwalała z nóg (18zł), ale wnioskuję, że była podyktowana ceną mąki bezglutenowej. Najlepszym punktem obu wizyt było za to ciasto figowe (7zł), które było bardzo smaczne i nie było przesłodzone.

No cóż, dochodzę do wniosku, że nie jest to raczej lokal dla mnie. Gluten na szczęście mogę jeść, a Montina niespecjalnie przekonuje do diety bezglutenowej. A zdarzało mi się jeść dania wegańskie bezglutenowe i bywały naprawdę smaczne. Spójrzmy chociażby na klasykę kuchni francuskiej - ratatouille. Ceny jak dla mnie są wysokie, porcje nieduże, człowiek po daniu obiadowym, nie czarujmy się, wychodzi jednak trochę głodny. Osobiście lokal potraktuję bardziej jako ciekawostkę, niż miejsce do częstych odwiedzin. Być może zdarzy się, że wstąpię na coś słodkiego.Bezglutenowcy z pewnością ucieszą się, że restauracja o tego typu profilu otworzyła się w Katowicach, bo jest to póki co niewypełniona nisza. Wiem jak to jest, gdy w mieście w końcu jest miejsce gdzie można coś spokojnie zjeść (w moim przypadku wegańskiego) i nie przejmować się, ze coś jest nie tak jak powinno ze składem. Miejsc z wegańskim jedzeniem jest jednak w obecnej chwili już więcej i raczej będę korzystał z innych lokali. Ale i tak duży plus za dania wegańskie (przecież wśród wegan też są bezglutenowcy).

Facebook: KLIK
Strona internetowa: KLIK









Może Cię zainteresuje:

2 komentarze

  1. dania wyglądają całkiem smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam raz i już nie wrócę. Czekałam na danie jakieś 35-40 minut. Zapłaciłam 15 zł za małego naleśnika (przypalonego) z niewielką ilością warzyw.

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Subscribe