Wegan Piknik 3 w Krakowie

11:50

Na szczęście udało nam się wybrać na Wegan Piknik do Krakowa. Mimo, że pogoda nie do końca spełniała oczekiwania, nie było pod tym względem aż tak bardzo źle. Chwilami popadywało, ale udawało nam się bardzo nie zmoknąć. Po przybyciu na miejsce okazało się, ze jeszcze większość wystawców nie jest gotowa, chociaż przyszliśmy prawie pół godziny po rozpoczęciu. No cóż, trudno.

Zaczęliśmy od burgerów i ciast od Nova Krova. Wzięliśmy po seitanowym. Były bardzo smaczne z dobrym, ostrym sosem. Bułka jako teka też w porządku. Ciasta po prostu przepyszne.
znajdziecie ich tutaj KLIK


tak wygląda bardzo głodny weganin po kilkugodzinnym chodzeniu po muzeum. jak zwykle wychodzę po prostu cudownie na zdjęciach





Potem nadszedł czas na hummus od Amamamusi. Podawany na miseczkach, podobnych trochę z ciasta do tacos. Duża dowolność w komponowaniu naszego dania, wybieramy rodzaj, dodatki, posypki, zielsko itd. Można było zmieszać każdego smaku po trochu i tak żeśmy uczynili.
Znajdziecie ich tutaj KLIK





Później w końcu otworzyli stoisko i ustawiła się kolejka do lodów i ciast u Zielonego Talerza. Zdecydowaliśmy się na lody, bo to produkt deficytowy. Może i zjedlibyśmy jakieś ciasto, ale kolejka była zbyt duża i nie przesadzając, trzeba byłoby na pewno odstać co najmniej 20 minut. Jeśli chodzi o lody to było do wyboru bardzo dużo smaków, zarówno tradycyjnych i sporo dosyć eksperymentalnych, jak banan z jarmużem. Wybrałem standard: czekolada belgijska, pistacja i jagoda. Jak dla mnie lody idealne. Nie były za słodkie (co się zdarza często w przypadku sklepowych). Czekolada najlepsza. Mistrzostwo.
Znajdziecie ich tutaj KLIK




Potem skusiliśmy się jeszcze na sushhi:


Skończyliśmy dzień na babeczkach od Tadam. Był jednak bardzo poważny problem - tak duży wybór, że ciężko było się zdecydować co wziąć. A chciałoby się wszystko.
Znajdziecie ich tutaj KLIK






Skończyło się na tym, że przejedliśmy sporo pieniędzy, a nie spróbowaliśmy i tak wszystkiego (np falafeeli). Żołądek i tak by już nie dał rady. Poza tym było sporo wystawców z ubraniami, książkami i różnymi wegańskimi akcesoriami. Braliśmy też udział w dwóch (z kilku) wykładów - o gladiatorach i o diecie dla kości.





Może Cię zainteresuje:

6 komentarze

  1. zdecydowanie mam chęć zacząć uczestniczyć w tego typu wydarzeniach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd jesteś, ale wystarczy rozejrzeć się po internecie w poszukiwaniu wydarzeń w swojej okolicy i po prostu pójść :) Ja w każdym miesiącu w czymś uczestniczę. W samym sierpniu czekają mnie jeszcze dwie kuchnie społeczne.

      Usuń
    2. jestem z Twojej okolicy- kiedy i gdzie będą odbywały się te kuchnie społeczne? i na jakich stronach poszukujesz takich wydarzeń?

      Usuń
    3. Głównie różne strony na facebooku. Nie ma jednej jakiejś konkretnej, bo raz na jednej, raz na innej znajdę. Generalnie staram się publikować większość wydarzeń na facebooku (na fanpage bloga) z linkami do konkretnych wydarzeń. Za tydzień aż 2 kuchnie bo w sobotę w Bytomiu i w niedzielę w Kato.

      Usuń
  2. ooo:) akurat wyjechalam a mieszkam w krakowie :(

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Subscribe