Antykwariaty to ZŁO

14:36

Książki. Uwielbiam czytać. Czytam dużo, a nawet bardzo dużo. 2/3 mojej karty pamięci w telefonie to audiobooki. Nie ma to jak w jednej podróży przesłuchać całą krótką książkę. Istnieją jednak na świecie pewne miejsca i pewne zjawiska, które pozornie są dobre, a tak na prawdę to zło w czystej postaci.

Do grona tych zjawisk możemy zaliczyć antykwariaty, akcje wymiany książek, sprzedaży książek, stragany na ulicach, ludzi na pchlich targach, dorzućmy jeszcze na koniec miejsca typu Emaus i o zgrozo coroczne święto Paniagi, podczas którego biblioteka wojewódzka sprzedaje swoje zasoby. Po złotówce sztuka!

Kolejna pułapka to regały z książkami po złotówce. No bo jak można nie kupić Camusa czy Tołstoja za złotówkę? W dobrym stanie, w dobrej jakościowo okładce? I to jeszcze jeśli się jest ich fanem, i chce się przeczytać te książki, i wie się, że będzie się chciało przeczytać je jeszcze raz i z tego względu muszą zostać w domu?

Poza tym są jeszcze promocje w księgarniach. Książki, które mam na liście do przeczytania, a nie są do zdobycia w bibliotekach. No i czemu nie kupić sobie opasłego, 800-stronicowego tomiska za 7zł?

Są jeszcze wspomniane biblioteki. Jest limit 5 książek na filię. Przynajmniej u mnie. Nie wiem, jak inni, ale ja nie potrafię oddać jednej książki i wrócić do domu z pustymi rękoma.

I to są efekty wpadania w te różne sidła. Poniższe zbiory jednak nie kosztowały wiele. To koszt około 3-4 książek kupionych w normalnej cenie w normalnej księgarni. Aha, i doliczcie do tego jeszcze pół takiego stosiku. 


Tak sobie dumałem i teoretycznie wydumałem, że jeżeli są u mnie w okolicy jakieś stare kopalnie i byłoby tąpnięcie w nocy czy coś i by zatrzęsło to moje zasoby polecą prosto na mnie. Byłby super materiał do superekspresu" "Kolejna tragedia w Sosnowcu, książki zabiły studenta w czasie snu". Nie ma to jak rozważania przed snem :)

Może Cię zainteresuje:

0 komentarze

Like us on Facebook

Subscribe