Kolacja na bogato, a co!

22:44

Raz na ruski rok najdzie mnie ochota na dziwowanie w kuchni przy robieniu kolacji. W tich chwilach powstają takie oto cuda dziwy na talerzu:


W całym tym zestawie: kotlecik ze słonecznika (leżał już w lodówce, aż taki pracowity nie jestem, żeby mielić słonecznik na jeden kotlecik). Surówka. Podsmażony plaster tofu natarty czosnkiem. Kilka podsmażonych boczniaków. Posolone plastry pomidora rzucone na suchą patelnię, z obu stron po ok. 2 minuty. No i nie mogło zabraknąć kromki z masłem orzechowym (moja miłość).

Do tego wszystkiego jeszcze doszło pół kilo truskawek i tradycyjnie codzienny koktajl. Nie ma go na zdjęciu, bo w sumie bez sensu jest wrzucać na okrągło zdjęcia identycznego zielonego płynu, który tylko lekko różni się odcieniem w zależności, co miałem pod ręką. Tym razem zieleniną były liście z dymki. Z całego pęczku. Nie powiem, dosyć szczypało po podniebieniu, ale było to miłe szczypanie. Wyżłopałem ponad litr.

Brak czasu niestety daje mi się we znaki i to mocno. Dopiero dzisiaj po południu miałem chwilę wytchnienia, ale od jutra znowu kołowrotek. No i kiedy stanieją czereśnie? 12 za kilo to trochę bardzo drogawo.

Może Cię zainteresuje:

2 komentarze

  1. Niech Ci nie będzie żal tych czereśni - ja się skusiłam na odrobine i póki co są bezsmakowe. a co dodałeś poza dymką do koktajlu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz liści z dymki to będzie mniej więcej tak: 5 podsuszonych daktyli, kilka różyczek surowego brokuła, oliwa z oliwek, siemię lniane, odrobina soku z cytryny, kilka liści sałaty, arkusz glonów nori. To by chyba było na tyle.

      Usuń

Like us on Facebook

Subscribe