Bo weganizm może być tani i zdrowy, jeśli tylko tego chcesz

14:58

Postanowiłem raz na jakiś czas przy okazji większych jednorazowych zakupów pokazywać jak to może wyglądać po wegańsku. Zazwyczaj ludzie są lekko zniechęceni, bo nie wiedzą, co można jeść, a jeśli już to sądzą, że to drogo. Tym razem zmieściłem się w 15zł. I nie sugerujcie się opakowaniami, wszystko było kupowane na straganach, a nie w marketach, a do posklepowych pudełek sam poprzekładałem, bo tak łatwiej trzymać w lodówce (tak, wiem, plastik zabija itd.).

Taki zapas (plus główka sałaty kupiona później) razem z suchymi produktami, które kupuję na zapas na kilogramy, wystarcza mi powiedzmy na 3 dni. Koszt suchych produktów takich jak groch, fasola, kasza czy makaron zmieści się w 5zł/3 dni. Ale dorzućmy jeszcze 5zł na rzeczy, które mam i które może sobie podjem. Czyli około 25zł na 3 dni. Myślę, że całkiem nieźle i niekoniecznie drogo.

Nie zawsze jednak tak jem, bo lubię sobie czasem podogadzać. Szczególnie, że jest teraz sporo sezonowych produktów. No i trzeba oczywiście doliczyć okazjonalne produkty takie jak dla przykładu oliwa. Jednak wiedząc co i gdzie kupować, uważam, że weganizm kosztuje co najmniej tyle samo co "tradycyjna dieta", a może kosztować mniej i jednocześnie to mniej może oznaczać zdrowiej. Bo nie czarujmy się, najdroższe wegańskie produkty to te wysokoprzetworzone gotowce ze sklepów, mleka sojowe po 8zł wzwyż (tak, wiem, są tańsze wersje, ale sporo osób nie ma do nich dostępu), paróweczki sojowe, nugettsy i inne cuda na kiju. Podstawowe zaś produkty nieprzetworzone są tanie i dają dużo możliwości wykorzystania. Jeśli mówimy o sypkich to ponadto można je bardzo długo przechowywać i kupując kilkukilogramowe opakowania np kaszy gryczanej można jeszcze dodatkowo sporo zaoszczędzić. Większość tych produktów jest też łatwo dostępna, nie tylko w marketach ale i osiedlowych sklepikach czy na rynku. Nikt nie każe nam kupować drogich ziaren chiya gdy pod ręką mamy rodzime siemie lniane itd.

Uff. Wyszła z tego krótka rozprawka. Chyba zorganizuję się i napiszę w najbliższym czasie jakąś serię artykulików na temat weganizmu, kosztów, dostępności produktów i tak dalej. Ale dopiero zobaczymy co z tego wyniknie.

A tutaj lista zakupów:

- kilo mąki (której nie ma na zdjęciu)
- prawie 2 kg bananów
- pół kilo truskawek
- 1,5 kg drobnych ziemniaków
- 1 kg trochę większych (na bliny albo placki)
- 30dag porzeczki
- 20 dag agrestu
- kapusta kiszona
- buraki
 - pomidorki



Może Cię zainteresuje:

8 komentarze

  1. Musisz bardzo mało jeść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, jem dużo. Nawet po mnie widać że za dużo :) Wczoraj na obiad było pół kilo ziemniaków z pastą z ok. 250g cieciorki. Do tego sałata z pomidorami, porzeczką i słonecznikiem. Dzisiaj kasza ze smażoną kiszoną kapustą, pomidorami i czerwoną soczewicą. Sałatka z ryżu, ziemniaków, siemienia i buraków. Juro pewnie gulasz cebulowy (1/2 kg cebuli) z fasolą (już się moczy ok. 250g). No i koktajle. Ziemniaków jeszcze zostanie.

      Usuń
    2. Tak przy okazji, mozna przepis na ten gulasz cebulowy ? :)

      Usuń
    3. W sumie nic specjalnego i trochę czasu minęło od kiedy go robiłem, ale to będzie mniej więcej tak: cebulę kroję na pół i potem w plastry. Delikatnie podgotowuję i potem odcedzam. razem z marchewką (w kostkę). Do tego duszenia wrzuciłem jeszcze selera i pra, ale to nie było do gulaszu tylko żeby na bazie tej wody zrobić potem zupę. Cebulę i marchew wrzuciłem na rozgrzaną oliwę i lekko posoliłem. Pozmażyłem mieszając. Do tego ugotowane wcześniej ziemniaki (bo zostały z obiadu z poprzedniego dnia) i fasola. Duszę to pod przykryciem doprawione przyprawą do gulaszu (nie mam na myśli przypraw typu kucharek tylko taką mieszankę ziół) kilkanaście minut. To by było na tyle. Jest jeden haczyk - raz cebula wychodzi smaczna, a raz taka sobie i nie potrafię dociec od czego to zależy, a kupuję zawszę ten sam rodzaj.

      Usuń
    4. Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  2. Moim zdaniem to całkiem normalna ilość ;). Dodając do tego strączki i jakieś zachowane w zapasach rzeczy spokojnie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że się pojawiają takie wpisy. Weganizm po taniości - o to chodzi, o to chodzi... Ja nie próbowałam większości wegańskich produktów, o których czytam i słyszę, a to ze względu na brak kasy. no może kiedyś się to zmieni, ale pewnie nie jakoś diametralnie, dlatego fajnie, że zwróciłeś uwagę na ten aspekt, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie, nie trzeba nie wiadomo ile wydawać, jak się chce to można! :D
    zresztą taka np. kasza jaglana - bardzo tania, bardzo zdrowa, a może być na obiad, można z niej zrobić ciasto, ciasteczka, no full wypas! :)
    a te wszelkie paróweczki, szyneczki i nie wiadomo co tam wegańskie, to nawet mnie jakoś do tego nie ciągnie. Czasami pasztet sojowy zjem, ale i tak wolę własny np. z czerwonej soczewicy;) - wykonanie banalne, szybkie, a zdrowszy i tani! :)

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Subscribe